Prawnik językoznawcą?

O powszechnych błędach językowych obecnych w pismach procesowych

__________________

Michał Sieruga, Joanna Siemiątkowska

Tworzenie pism procesowych[1] Jest sztuką. Tym banalnym na pozór stwierdzeniem można by w zasadzie zakończyć przedmiotowy artykuł. Sztuka ta wykształciła jednak własną poetykę, którą bada juryslingwistyka – dziedzina stanowiąca „syntezę prawa I językoznawstwa”[2]. Wykorzystuje ona metodologie obu tych nauk – tam bowiem, gdzie mamy do czynienia z materią języka, czyhają na nas pułapki, w które wpadamy mimo wypracowanych norm I zasad poprawnościowych. Problemów nastręczyć może zarówno warstwa semantyczna, składniowa, jak I stylistyczna, nieco odmienna w tekście zwykłym niż prawnym. Niniejszy artykuł dotyczy natomiast ortografii – błędów I wątpliwości związanych ze sposobem zapisu wyrazów – tej zewnętrznej warstwy języka, która stanowi niejako jego szatę.

Język polski a język prawa, uzus i normy

Jerzy Pieńkos w monografii Podstawy juryslingwistyki. Język w prawie – Prawo w języku pisze: „(…) wewnątrz języka narodowego można wyróżnić język specjalistyczny, jakim jest język prawa. Niełatwo jest wyznaczyć ostrą granicę między nimi (…)”[3]. Innymi słowy w strukturze systemu, jakim jest język, występują podsystemy, które, dzięki wykształceniu pewnych charakteryzujących je cech, ułatwiają komunikację danym grupom (np. zawodowym). Język materializuje się zaś w postaci tekstu – mówionego bądź zapisanego – o kształcie którego decyduje uzus, czyli „panujący w pewnym środowisku albo występujący powszechnie w pewnych typach tekstów zwyczaj używania takich, a nie innych form językowych”[4]. Zbiór tych form (konwencji, znaczeń, połączeń wyrazowych, frazeologizmów), którymi posługuje się dana społeczność w danym czasie, tworzy z kolei normę językową. Należy przy tym odróżnić normę wzorcową od normy użytkowej języka. Wzorcową jest norma „względnie jednolita, pozaśrodowiskowa”[5], której przestrzegania wymaga się „we wszystkich kontaktach i rodzajach wypowiedzi o charakterze publicznym, zwłaszcza zaś w tych, które są wzorcotwórcze i kulturotwórcze”[6]. O normie użytkowej mówimy zaś wtedy, gdy mamy do czynienia z językiem jako narzędziem komunikacji, używanym „w kontaktach sformalizowanych (tekstach piśmiennictwa naukowego, technicznego, kancelaryjnego), które są aprobowane w danym środowisku, ale które pozostają poniżej [podkreślenie – J. S.] normy wzorcowej”[7]. W obrębie normy użytkowej funkcjonuje norma profesjonalna – teksty specjalistycznego języka prawa należy umieścić właśnie na tym poziomie.

Praktyka pokazuje, że część zasad ortograficznych, obowiązujących w tej nadrzędnej normie wzorcowej, nie znajduje odzwierciedlenia w normie profesjonalnej języka prawa[8] lub występuje tam w postaci kilku wariantów, co nierzadko wprawić może w zakłopotanie autorów pism procesowych. Zobrazujemy zatem kilka powszechnie spotykanych błędów i wątpliwości w stosowaniu się do tych zasad ortograficznych, które regulowane są konwencją: zapisu skrótów i skrótowców oraz pisowni małą i wielką literą. To one bowiem sprawiają stosunkowo najwięcej problemów.

Skróty i skrótowce

Skrótem jest zapis w postaci litery lub połączenia liter, zastępujący na piśmie wyraz lub wyrażenie, skrótowcem zaś zapis w postaci początkowych liter, głosek lub sylab nazw instytucji, firm, organizacji itp. Korzystanie ze skrótów stanowi jedną z najbardziej interesujących kwestii, dotyczących redakcji pism procesowych, w szczególności przy przytaczaniu abrewiatury nazw ustaw, w tym kodeksów. Za przykład podajmy Kodeks cywilny[9], którego skrót często zapisuje się w następujący sposób:

Kc   kc   kc.  k.c.  KC

Pojawia się zatem pytanie: która z tych form odpowiada normie wzorcowej? Duża część mecenasów, sporządzając pisma na komputerze, przyjmuje wersję „podpowiadaną” przez edytor tekstowy MS Word oraz Open Office Writer, a zatem k.c. lub KC. Pozostałe przykłady podkreślane są przez ww. programy jako błędy. Tymczasem Słownik skrótów i skrótowców Jerzego Podrackiego podaje dwie możliwości: k.c. (z kropką po każdym elemencie, bez spacji pomiędzy elementami skrótu) albo kc (bez kropek)[10]. Inne formy są nieakceptowalne. Niezależnie od sposobu zapisu pamiętać też należy o poprawnym akcentowaniu: skrót ten, czytany jako wyrażenie, akcentuje się oksytonicznie, czyli na ostatnią sylabę: ka–ce. Skróty KC oraz kc. występują w Słowniku skrótów i skrótowców, mają natomiast zupełnie inne rozwinięcie: odpowiednio Komitet Centralny, kilocykl[11].

Przedstawiona wariantywność występuje także w przypadku skrótów innych kodeksów, np. k.p.c. lub kpc[12] (wym. ka–pe–ce) dla Kodeksu postępowania cywilnego, k.p.k lub kpk[13] (wym. ka–pe–ka) dla Kodeksu postępowania karnego. Natomiast skróty dla Kodeksu postępowania administracyjnego oraz Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego występują wyłącznie w postaci z kropkami: k.p.a.[14] (wym. ka–pe–a) oraz k.r i o. lub k.r.o.[15] (wym. ka–er–i–o, ka–er–o). Ogólna zasada, dotycząca zapisu skrótów, mówi bowiem, że kropkę stawia się po każdym jego elemencie (przy czym pierwsza litera skrótu nie jest brana pod uwagę), jeśli występuje w nim samogłoska; natomiast gdy skrót składa się wyłącznie ze spółgłosek, a litera go kończąca nie jest jednocześnie tą kończącą słowo – stawia się po nim kropkę[16]. Formy kc, kpc, kpk, itd. odbiegają zatem od tej reguły, są jednak wzorcowe z punktu widzenia normy językowej. Należy zdawać sobie z tego sprawę, tworząc pismo sądowe, choć zapisy „z kropkami” bywają w nich jednak częściej stosowane.

Skrótowce z kolei zapisywane są wielkimi literami bez kropek. Do znanych prawnikom przykładów należą takie derywaty jak: SN, NSA, GUS, ZUS itp. Warto odnotować także, że skrótowce podlegają odmianie[17], np. ZUS odmienia się w następujący sposób: ZUS-u, ZUS-owi, ZUS, ZUS-em, ZUS-ie (skrótowiec z końcówką deklinacyjną łączy się przy pomocy „-” czyli dywizu, bez spacji). Derywaty te posiadają także rodzaj gramatyczny, który wzorcowo określa się, wskazując główny element skrótowca i dostosowując do niego odpowiedni rodzaj, np. ZUS – Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a więc ten Zakład (rodzaj męski)[18].

Mimo tak jasno sformułowanych zasad, niektóre popularne skróty zaczęto stosować w postaci niezgodnej z normą wzorcową. Gdy przyjrzymy się choćby art. 305 § 2 ksh, okaże się, że zawarta tam dyspozycja umożliwia posługiwanie się przez spółkę akcyjną skrótowcem S.A. Rada Języka Polskiego[19] ustosunkowała się do takiego zapisu, stwierdzając, że z punktu widzenia ortografii poprawniejszy jest skrótowiec SA, natomiast jeśli „spółka jest zarejestrowana tak, że określenie S.A. jest w jej nazwie zapisane z kropkami, to można takiego zapisu używać”[20]. W cytowanym już Słowniku skrótów i skrótowców zawarto z kolei kompromisowe rozwiązanie, dopuszczające stosowanie zapisu „bez kropek” (SA, wg autora częściej), jak i „z kropkami”[21]. Jaka zatem zasada obowiązuje prawników przy zapisie skrótu spółki akcyjnej w piśmie procesowym? O ile w języku prawniczym możemy pozwolić sobie na daleko idącą inwencję, to w przypadku języka prawnego winno się raczej stosować zapis ustawowy. Norma zawarta w tym przepisie nakazuje bowiem korzystanie z takiego zapisu, nawet jeśli jest on niezgody z zasadami ortografii. Rozwiązanie to stanowi swoisty przykład obalenia domniemania języka potocznego[22]. Prawnicy zastosują więc skrótowiec w postaci S.A. zgodnie ze wskazaniem ksh. Ponieważ ksh, a za nim także Rada Języka Polskiego, dopuszczają formę S.A., nie jest ona już błędem, zwłaszcza w normie profesjonalnej języka, natomiast zapis SA wciąż pozostaje wzorcowy i (przynajmniej autorka tego tekstu) zaleca użycie właśnie tego skrótowca.

Aby zakończyć rozważania dotyczące pisowni skrótów i skrótowców, warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Pierwszą z nich jest poprawność zapisu skrótów w Dzienniku Ustaw. Również tutaj pojawił się szereg rozbieżności. Kwestia ta wydawała się tak istotna, że Rada Języka Polskiego wydała uchwałę ortograficzną nr 13 z dn. 15 maja 2006 r., w której określono, że poprawny wzór wygląda następująco:

DzU/Dz.U. (RP) nr 15, poz. 30, z późn. zm. [23]

Z praktyki wynika jednak, że najczęściej zapis ten przyjmuje formę z określeniem roku np. Dz.U. 2009 nr 157 poz. 1240. Taką wersję prezentuje m.in. strona sejmowa isap.sejm.gov.pl. Sam skrót DzU (wzorcowy) lub Dz.U. (dopuszczalny) należy zapisywać bez odstępu pomiędzy jego elementami, choć w praktyce często spotyka się wersję  ze spacją (Dz. U.), która jest błędna.

Druga wątpliwość dotyczy zapisu skrótów jednostek redakcyjnych aktu prawnego. Z pomocą przychodzi nam tutaj Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dn. 20 czerwca 2002 r. w sprawie zasad techniki prawodawczej, a także opinia Rady Języka Polskiego dotyczącą przywoływania ustaw i rozporządzeń[24]. W szczególności należy zwrócić uwagę na Rozdział 7 ww. rozporządzenia, traktujący nie tylko o schemacie tworzenia skrótów, lecz także o kolejności przytaczania poszczególnych elementów przepisu. Przy najbardziej rozbudowanym zapisie przyjmują one postać:

  1. dla ustaw – art. 1 ust. 1 (bądź § 1) pkt 1 lit. a tiret pierwszym
  2. dla rozporządzeń – § 1 ust. 1 pkt 1 lit. a tiret pierwszym

Warto zauważyć, że skrót punkt zapisujemy bez kropki, co również skutkuje „podkreśleniem jako błąd” w edytorze tekstowym Word. Rozporządzenie dopuszcza także powołanie się na określone zdanie w ramach przepisu (np. art. 1 ust. 1 zdanie 1), choć w praktyce spotyka się również zapisy typu: art. 1 ust. 1 zd. 1 (a zatem zawierające poprawny skrót wyrazu „zdanie”) bądź art. 1 ust. 1 in fine.

Dodajmy też niejako na marginesie, że sformułowanie „z późniejszymi zmianami” jest pleonazmem – każda zmiana zachodzi w końcu później wobec powstania tekstu, którego korektę stanowi. Zostało ono jednak zaakceptowane przez Radę Języka Polskiego w przywołanej wyżej uchwale nr 13. Wzorcowo skrót wyglądałby zatem ze zm. (ze zmianami), modyfikowanie jednak powszechnego z późn. zm. wprowadziłoby zapewne więcej zamieszania niż pożytku…

Pisownia wielką literą

Jedną z podstawowych zasad ortograficznych jest zapisywanie wielką literą[25] nazwy własnej. Zdarza się, że autor pisma sądowego, powołując się na nazwy pospolite, może przydawać im znaczenia nazw własnych. Podstawę takiego zabiegu stanowią względy grzecznościowe. Dlatego też w uzasadnionych przypadkach, np. przy formułowaniu zaproszeń czy wezwań na zgromadzenia wspólników, możliwy jest zapis nazwy „Spółka” właśnie wielką literą[26].

Formy grzecznościowe pojawiają się dość często w przypadku określania strony postępowania, zwłaszcza w ramach procedury cywilnej. Nierzadko w pismach prawników dostrzega się takie formy jak: Powód, Pozwany, mój Mocodawca itd. Dość powiedzieć, że Kodeks cywilny czy Kodeks postępowania cywilnego posługują się wskazanymi nazwami, ale pisanymi małą literą. Czy zatem i w tym przypadku obowiązuje nas zapis ustawowy? Rada Języka Polskiego przyjmuje, że używanie form grzecznościowych jest nie tylko poprawne, ale wręcz wskazane. Najczęściej korzystamy z nich, gdy formułujemy wypowiedź do konkretnej osoby/instytucji, okazując jej w ten sposób szacunek. W tym przypadku uzasadniony może być zapis „tut. Sąd”, „Wysoki Sądzie”, „Szanowny Kliencie” itd. Pamiętajmy, że wielką literą piszemy nie tylko nazwę takiego podmiotu, lecz także odnoszący się do niego zaimek. Jeśli piszemy o danym podmiocie w trzeciej osobie, nadal możemy zachować tę grzecznościową wielką literę jako wyraz szacunku (np. „stanowisko mojego Klienta…”).

Opisane wyżej rozwiązania zależą od intencji nadawcy, zamiaru przekazania określonych odczuć itp. Nie będzie więc błędem posługiwanie się przytaczanymi określeniami, jeśli zapisze się je małą literą. Warto pamiętać o dwóch wytycznych, związanych z etykietą językową:

– za afront może być uznane posługiwanie się wielką literą w określeniu „naszego  klienta” z jednoczesnym „obniżeniem rangi” strony przeciwnej poprzez zastosowanie małej litery, np. w wypowiedzi „więc Powód zapłacił pozwanemu kwotę…”,

– zaimki określające nadawcę zapisuje się małą literą (dlatego poprawny będzie zapis „mój Mocodawca”)[27].

Kolejnym dylematem może okazać się pisownia małą/wielką literą nazw aktów prawnych. Tutaj zasady wydają się klarowne, ale opiszemy je dla porządku. W przypadku kodeksów, wielką literą zapisuje się nazwę konkretnego zbioru norm, np. Kodeks karny czy Ustawa o broni i amunicji. Gdy z kolei mowa jest o rodzaju aktu normatywnego – stosuje się zapis małą literą, np. „poprzednie kodeksy karne zostały wydane kolejno w 1932 r. i 1969 r.” W przypadku kodeksów skrót natomiast jest jeden i – niezależnie od tego, czy rozwinięta forma zaczyna się od wielkiej czy od małej litery – wzorcowo wygląda tak, jak pokazano to powyżej, np. kk (małą literą, bez kropek) [28]. Warto podkreślić, iż wielką literą zapisujemy tytuł konkretnego aktu, nawet gdy podajemy go w skrócie, a zatem bez wskazania daty wydania czy numeru w dzienniku urzędowym.

Jednak i w przypadku zapisów nazw aktów normatywnych pojawiły się odrębne zapatrywania na normę językową. Vademecum tłumacza (Wskazówki redakcyjne dla tłumaczy), przygotowane przez Dyrekcję Generalną ds. Tłumaczeń Pisemnych Komisji Europejskiej, zaleca, aby tytuły aktów prawnych zapisywać mimo wszystko małą literą, gdyż taka praktyka wynika z zapisów w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej [29]. Ergo za dopuszczalny należałoby uznać zapis, np. ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii z 29 lipca 2005 r.

W przypadku nazw ustaw, które w swoim tytule zawierają sformułowanie „prawo”, nazwę „ustawa”, zawsze stosuje się zapis małą literą, np. ustawa Prawo o adwokaturze, ustawa Prawo spółdzielcze itd. Co ciekawe, norma dopuszcza zapis takich aktów normatywnych na jeden z trzech sposób – bez dodatkowych znaków interpunkcyjnych, z użyciem cudzysłowu bądź z myślnikiem po nazwie „ustawa”:

  1. ustawa Prawo zamówień publicznych
  2. ustawa „Prawo zamówień publicznych”
  3. ustawa – Prawo zamówień publicznych

Pojawia się pytanie, czy wspomnianych powyżej reguł nie powinno się odnosić również do określeń orzeczeń sądowych (uchwała, wyrok, postanowienie, nakaz itd.)? O ile zdanie rozpoczynamy od ww. nazw (np. w ramach cytatu) lub odnosi się ono do grupy orzeczeń, problem może nie być dostrzegalny. Jednakże, powołując się na tytuł zindywidualizowanej decyzji sądu w treści zdania, można zastanowić się, czy poprawnym nie byłby zapis m.in. „zgodnie z Wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 6 stycznia 2005 r. sygn. III CK 129/2004…”. Taka forma jest praktycznie niespotykana, a sam Sąd Najwyższy przy przywoływaniu nazw orzeczeń posługuje się w oznaczeniu ich tytułów małą literą.[30]

Na koniec…

Postulat ochrony języka narodowego wyrażony został m.in. w art. 3 ustawy o języku polskim. Pkt 1 wskazanego przepisu zakłada, że za ochronę języka uważa się również dbanie o jego poprawne używanie oraz doskonalenie sprawności językowej osób nim operujących. Zwalnianie od tych wytycznych m.in. aplikantów adwokackich czy adwokatów byłoby zatem niczym nieuzasadnione. Przeciwnie, od członków palestry należy wręcz wymagać świadomości w zakresie zasad ortografii oraz biegłości w prawidłowej redakcji pism procesowych.

Z drugiej strony, wiele reguł ortograficznych dopuszcza wariantywność zapisów poszczególnych zwrotów i wyrażeń, przydając autorowi pisma procesowego dużą dozę swobody. Tym samym, korzystanie z określonych form ortograficznych może stać się jednym z atrybutów prawnika i cechą rozpoznawczą jego wypowiedzi pisemnych.

Posłowie

Artykuł sygnalizuje jedynie pewne problemy i stanowi przyczynek do szerszej dyskusji z zakresu juryslingwistyki – dyskusji, o którą zabiegał już 14 lat temu Jerzy Pieńkos (nota bene absolwent filologii klasycznej i prawa), autor jedynej jak dotąd w piśmiennictwie polskim monografii z tej dziedziny. Należy podkreślić, że zagadnienia, w obrębie których się poruszamy, wymagają wiedzy z zakresu prawa oraz językoznawstwa, dlatego też artykuł został przygotowany przez dwójkę autorów: prawnika Michała Sierugę oraz filolog klasyczną Joannę Siemiątkowską.

Artykuł pierwotnie zamieszczony został w periodyku
Młoda Palestra No 2 1-3/2013 str. 66 – 73
[w:] https://issuu.com/mloda-palestra/docs/mp2


[1] Na potrzeby artykułu przyjmijmy, że za pisma procesowe będziemy uważać wszystkie wypowiedzi pisemne tworzone przez prawników, bez względu na to, czy są kierowane do organów sądowych, administracyjnych, osób fizycznych itp.

[2] J. Pieńkos, Podstawy juryslingwistyki. Język w prawie – Prawo w języku, Warszawa 1999, p. 18.

[3] Ibidem, p. 10.

[4] A. Markowski, Kultura języka polskiego. Teoria. Zagadnienia leksykalne, Warszawa 2005, p. 21.

[5] Ibidem, p. 33.

[6] Ibidem, p. 32.

[7] Ibidem, p. 34.

[8] Warto zauważyć, iż w obrębie samego języka prawa można wyróżnić jego dwa poziomy: język prawny (zapis aktów normatywnych) oraz język prawniczy (meta-język, używany w pismach procesowych, wyrokach sądowych itd.). W artykule tym koncentrujemy się nade wszystko na języku prawniczym. Cf. J. Pieńkos, op. cit., p. 14.

[9] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. Nr 16, poz. 93 ze zm.).

[10] J. Podracki, Słownik skrótów i skrótowców, Warszawa 1999, p. 106, s.v. k.c., kc.

[11] Ibidem, s.v. KC, kc.

[12] Ibidem, p. 111, s.v. k.p.c., kpc.

[13] Ibidem, s.v. k.p.k., kpk.

[14] Ibidem, p. 111, s.v. k.p.a.

[15] Ibidem, p. 112, s.v. k.r. i o., k.r.o.

[16] Zasady szczegółowe skracania m.in. jednostek miar i wag vide: Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN, red. A. Markowski, Warszawa 1999, p. 1742, s.v. skrót.

[17] Nieodmienne są skrótowce zakończone na -e, -i, -o, -u (np. KGB, WSI, PKO, PZU) oraz na -a akcentowane (np. SA).

[18] Więcej o tworzeniu i odmianie skrótowców vide: Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN, red. A. Markowski, Warszawa 1999, p. 1744, s.v. skrótowce, oraz H. Jadacka, Poradnik językowy dla prawników, Warszawa 2006, p. 144–146.

[19] Rada Języka Polskiego została powołana w ustawie z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim (vide art. 12–14) jako instytucja opiniodawcza i doradcza w sprawach języka polskiego. Rada Języka Polskiego działa jako komitet przy Państwowej Akademii Nauk, m.in. publikując porady dotyczące stosowania języka ojczystego, jak również wydając uchwały ortograficzne.

[20] [w:] http://tnij.org/t9uk dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.; cf.  E. Polański, Wielki słownik ortograficzny PWN, red. E. Polański, Warszawa 2010, p. 827, s.v. SA.

[21] [w:] http://tnij.org/t9up dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.

[22] A. Malinowski (red.), Logika dla prawników, Warszawa 2005, p. 286.

[23] [w:] http://tnij.org/uah0 dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.

[24] [w: ] http://tnij.org/ugn0 dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.

[25] Warto zwrócić uwagę na poprawną postać zwrotu: „zapisywać wielką/dużą literą”, który często stosowany jest błędnie w formie: „zapisywać z wielkiej/z dużej litery”.

[26] [w:] http://tnij.org/uafa dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.

[27] [w:] http://tnij.org/uago dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.

[28] E. Polański (red.) Wielki słownik ortograficzny PWN, Warszawa 2010, p. 46.

[29] Vademecum tłumacza (Wskazówki redakcyjne dla tłumaczy), grudzień 2012 r. [w:]

http://ec.europa.eu/translation/polish/guidelines/documents/styleguide_polish_dgt_pl.pdf dostęp z dnia 28 lutego 2013 r.

[30] Vide m.in. wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 11 maja 2011 r., sygn. akt
I CSK 216/10 czy wyrok Sądu Najwyższego – Izba Karna z dnia 27 października 2010 r., sygn. akt V KK 119/10, w treści których przywoływanych jest szereg orzeczeń sądów.