PARADOKS WYKŁADNI LOGICZNEJ

Na przykładzie funktorów prawdziwościowych

Zgłębiając arkany nauki prawoznawstwa, „akolici” wydziałów prawa najpewniej przyjęli za pewnik, iż jednym z rodzajów egzegezy tekstów prawnych jest wykładnia logiczna. Na doniosłość „logiki” w procesie stanowienia prawa zwracał uwagę m.in. Trybunał Konstytucyjny[1]. Kooperacja systemów logiki i prawa wydaje się zatem faktem. Tymczasem teoria niejednokrotnie rozmija się z praktyką, co stawia pytanie o kompatybilność zarysowanej relacji. Wspomniany paradoks sprowadza się m.in. do niekoniecznie przemyślanego sięgania przez ustawodawcę po funktory prawdziwościowe przy konstrukcji przepisów prawnych.  

Logika – ewokacja…

Zdaję sobie sprawę z popłochu, w jaki może wpaść część czytelników niniejszego artykułu, wracając wspomnieniami do zagadnień z zakresu logicznych podstaw prawoznawstwa, a w szczególności do egzaminu z tego przedmiotu. Przed pochopnym porzuceniem lektury pragnę powstrzymać Cię, Czytelniku, twierdzeniem, że zarysowane zagadnienie należy do bardziej praktycznych, a zarazem przydatnych w pracy prawnika. W szczególności racjonalne posługiwanie się spójnikami (funktorami) jest niezbędne nie tylko do przeprowadzenia trafnej wykładni przepisów, ale również m.in. do konstruowania pożądanych zapisów umów.

Ad rem… Przypomnijmy najpierw, że spójniki tworzące zdania w języku prawnym (podobnie jak w języku naturalnym) mogą przyjmować postać funktorów: prawdziwościowych (ekstensjonalnych) albo nieprawdziwościowych (intensjonalnych). W pierwszym wypadku wartość logiczna zdania uzależniona jest jedynie od wartości jego składników oraz matrycy funktora. I tak zdanie „Warszawa jest stolicą Polski lub Ala ma kota” jest prawdziwe, zważywszy na wartość pierwszego członu oraz charakterystykę funktora alternatywy zwykłej. W wypadku funktorów intensjonalnych, o tym, czy zdanie jest prawdziwe, decyduje ostateczna treść całego wyrażenia. Wartość logiczna nie wynika wprost z wartości zdań będących jego składnikami. Dlatego też wyrażenie „Musi być tak, że Warszawa jest stolicą Polski”, może być zweryfikowane dopiero przez pryzmat tego, z czego taka powinność może wynikać (np. z art. 29 Konstytucji czy historii naszego kraju).

Kontynuując, funktory prawdziwościowe dwuargumentowe (gdyż takie najczęściej pozostają w użyciu) mogą przyjąć 16 hipotetycznych postaci. W praktyce wykorzystuje się połowę z nich. Jak pamiętamy, są to: koniunkcja, alternatywa (w dwóch odmianach: zwykłej i rozłącznej, zwanej ekskluzją), dysjunkcja, równoważność, implikacja (w tym odwrotna) oraz binegacja („ani”). Na potrzeby rozpoczętej analizy przypomnijmy charakterystykę pięciu pierwszych spójników:

  • Koniunkcja – mająca w matematyce odpowiednik iloczynu, pozostaje prawdziwa jedynie przy dwóch wartościach dodatnich. Posiada największy zasób notacji w tym: „i”, „oraz”, „ale” (przyjmującą najczęściej postać zdania: p, ale nie-q), „a także”, „tudzież”. Koniunkcja sprawdza się w języku prawa przy zapisie np. kilku przesłanek hipotezy, które łącznie muszą być spełnione, aby zaistniało zdarzenie urzeczywistniające dyspozycję. Zapisywana jest najczęściej jako łącznik zdań p ^ q
  • Alternatywa zwykła – w algebrze przyjmująca postać sumy, zapisywana często jako p v q. Tworzy zdanie prawdziwe przy co najmniej jednym zdaniu prawdziwym, nie wykluczając prawdziwości zdania, gdy wszystkie jego elementy przyjmują wartość 1. Wyraża się przez słowo „lub”. W przepisach prawa łączy np. kilka przesłanek w ramach hipotezy, gdy z każdej z nich może wynikać dyspozycja. Warto po nią sięgać także, jeśli wybór pomiędzy przesłankami nie wyklucza pozostałych, zaproponowanych opcji.
  • Alternatywa rozłączna – ekskluzja (p ^ q) prawdziwa jest, tylko gdy spośród dwóch (lub więcej) przesłanek, wyłącznie jedna może być spełniona. Ma kluczowe znaczenie przy zapisie alternatywnych rozwiązań, gdzie podmiot stosujący prawo nie może sięgnąć po więcej niż jedną z instytucji (np. upoważnienie przemienne). Wyraża ją znak „albo”.
  • Dysjunkcja – przeciwieństwo alternatywy zwykłej, umożliwiająca wybór co najwyżej jednego elementu (zdania/hipotezy), nie wykluczając innych, niewymienionych najczęściej opcji. Przyjmuje zapis „bądź”, formalnie wyrażający się w funkcji p / q.
  • Równoważność (ekwiwalencja) – sprzeczna z ekskluzją, zapisywana jako p º q. Prawdziwa tylko przy dwóch (lub wszystkich, przy większej ilości argumentów) wartościach dodatnich albo ujemnych. Wyraża się przez sformułowanie „wtedy i tylko wtedy” (lub krócej „tylko wtedy”). W prawie wyznacza wzmocnioną zależność hipotezy i dyspozycji[2] (implikacja działająca w dwie strony).

Pozostałe funktory również odnajdujemy w ramach języka prawa, ale ich użycie nie budzi tyle kontrowersji, co spór o powyższe spójniki, toteż ich szersze opisywanie nie jest w tym miejscu nieodzowne.

Last but not least, należy poruszyć problematykę prawdziwości zdań w sensie normatywnym. W zależności od ujęcia, prezentowane są odmienne zaopatrywania na zakres pojęcia „zdanie”. Innymi słowy, znawcy logiki inaczej określają, jakie wyrażenie może zostać uznane za zdanie w sensie logiki, a jakie nie. Wątpliwości te sprowadzają się również do komponentów języka prawnego (i jego kolejnych poziomów). I tak A. Malinowski opowiada się raczej za stanowiskiem, że przepisom prawa nie można przypisać wartości prawdy lub fałszu (nurt kognitywizmu)[3]. Z drugiej strony E. Nieznański wprost zalicza egzemplifikacje wyrażeń normatywnych do kategorii zdań (nurt nonkognitywizmu)[4]. Rozstrzygnięcie tej różnicy miałoby doniosły charakter. Opowiadając się za pierwszym poglądem, należałoby porzucić rozważania na temat funktorów i ich roli w wykładni prawa, gdyż o prawdziwości wyrażeń w języku prawnym możemy mówić tylko wtedy, gdy wyrażenia te uznamy za zdania. W takim wypadku racjonalne użycie funktorów miałoby jedynie charakter estetyczno-porządkowy. Przyjmijmy więc hipotezę roboczą, że wypowiedzi o charakterze normatywnym są zdaniami w sensie logiki oraz dajmy odsapnąć Czytelnikowi od meandrów klasycznej teorii zdań…[5]

Wykładnia logiczna – teoria

W doktrynie prawa, a w szczególności w ramach podstaw prawoznawstwa, przydaje się niebagatelne znaczenie wykładni logicznej. Problem w tym, iż sama koncepcja wykładni logicznej nie została szczegółowo określona, a granice jej konotacji wydają się rozmyte. W teorii przyjętej przez znakomitą większość „prawoznawców” – wykładnia logiczna, jako synonim wnioskowania logicznego, wchodzi w skład szeroko pojętej wykładni prawa (wykładni sensu largo)[6]. Inni rozszerzają trójpodziałową wykładnię prawa ze względu na metodę jej przeprowadzenia, dołączając do metody językowej (gramatycznej), systemowej i funkcjonalnej (celowościowej), także metodę logiczną[7]. Wydawać by się mogło jednak, że analiza przepisów przez pryzmat ich budowy rozbija wykładnię logiczną na dwa niezależne bloki: wykładni opartej na schematach logiki formalnej oraz na argumentacji prawniczej[8]. Jako, że w niniejszym artykule interesuje nas szczególnie pierwszy z tych typów, należy się zgodzić z poglądem profesorów z Uniwersytetu Warszawskiego, iż może on zostać zaliczony w ramy wykładni językowej. W ten sposób powstaje konstrukcja wykładni językowo-logicznej, oparta nie tylko na analizie semantycznej i syntaktycznej (składniowej) przepisu, ale również na regułach poprawnego myślenia[9].

Z jednej więc strony, warto pamiętać, iż samo zagadnienie wykładni logicznej nastręcza pewnych wątpliwości. Z drugiej jednak, bez względu na sposób jej ujęcia, nie można zakwestionować jej obecności w procesie egzegezy przepisów prawa. Przyjmując ostatni z prezentowanych poglądów, należałoby podkreślić jej doniosłe znaczenie w procesie wykładni. Tym samym przestrzeganie zasad logiki formalnej wpisywałoby się w kanon priorytetów przyświecających racjonalnemu prawodawcy[10]. Jak zatem wygląda w praktyce korzystanie przez prawodawcę z dorobku klasycznego rachunku zdań?

Wykładnia logiczna – praktyka

Utrzymując założenie o racjonalności prawodawcy należałoby stwierdzić, iż w ramach konstrukcji przepisów[11] zachowuje on równowagę pomiędzy zasadami celowego używania funktorów a zasadami obowiązującymi w ramach języka naturalnego, w tym również przesłanką poprawności składniowej. Można zaryzykować tezę, że w ramach poszczególnych przepisów aktów normatywnych da się wydzielić co najmniej trzy kategorie[12]:

1) przepisy respektujące charakterystykę funktorów prawdziwościowych,

2) przepisy nie respektujące ww. charakterystyki,

3) przepisy, które zawierają funktory trudne do identyfikacji lub w inny sposób trudne do skatalogowania.

Ad 1) Jednym z wyrazistszych dowodów na to, że ustawodawca ma na uwadze poprawność „logiczną” stała się nowelizacja art. 226 § 1 k.k. z 2008 r. (przestępstwo znieważenia funkcjonariusza), która sprowadzała się do zmiany sformułowania „podczas lub w związku” na „podczas i w związku”, a docelowo ograniczała zakres odpowiedzialności osób „polemizujących” z funkcjonariuszami[13]. W praktyce modyfikacja ta nie przyniosła znaczących zmian, w tym nie doprowadziła do istotnego statystycznie zmniejszenia liczby skazanych z ww. artykułu[14]. Inicjatywa ta nie mogła być jednak zupełnie irracjonalna?

W konstrukcji przepisów Kodeksu karnego niejednokrotnie odnajdziemy przemyślane zastosowanie funktorów. Trafne użycie ekskluzji prezentuje art. 10 § 4 k.k. (gdyż Sąd nie może zastosować wszystkich wymienionych tam środków), w art. 21 k.k. (jedna okoliczność nie może zarazem zaostrzać jak i łagodzić odpowiedzialności karnej), art. 38 k.k. (ustawa nie może przewidywać obniżenia jaki nadzwyczajnego obostrzenia kary w jednym wypadku) czy art. 60 § 6 k.k. Konsekwentnie, w ramach norm sankcjonujących (od art. 117 k.k. i n.), odnajdujemy wymienione kary, oddzielone właśnie alternatywą rozłączną. Jest to rozwiązanie adekwatne o tyle, że Sąd nie może skazać oskarżonego na jednocześnie dwie kary, np. ograniczenia wolności oraz pozbawienia wolności.

Z kolei art. 83 k.k. pokazuje nam, w jaki sposób można wprawnie stosować różne operatory koniunkcji. Na uwagę zasługuje redakcja art. 27 k.k., który może zostać zapisany w postaci funkcji logicznej:  p ® (q v r v s) ^ (t v u v w) ^ (x v y v z). Ciekawie prezentuje się również art. 85 k.k., dotyczący kary łącznej, którego zapis może wyglądać następująco: [(p ^ q) v (r ^ q)] ^ (s ^ t) ® u. Funkcja ta mogłaby ulec jeszcze większemu rozbudowaniu, ale jej „trzon” pozostałby niezmienny.

W obrębie Kodeksu cywilnego spójnik „albo” łączy w art. 13 § 1 k.c. oraz 16 § 1 k.c. przesłanki choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego oraz innego rodzaju zaburzeń psychicznej, co może być uzasadnione, zważywszy na klasyfikację zaburzeń psychicznych. Trafnie znajduje on zastosowanie również w art. 66 § 2 k.c., mając na względzie zależność zdania 1 i 2 (po średniku) tego przepisu oraz art. 721 § 2 k.c. (możliwy wybór tylko jednego z roszczeń alternatywnych).

Ad 2) Drugą kategorię przepisów, na przykładzie Kodeksu karnego, otwiera art. 10 § 2 k.k., którego poszczególne przesłanki połączone są funktorem koniunkcji zamiast alternatywy zwykłej. Można by zatem przypuszczać, iż nieletni określony w tym przepisie musiałby popełnić wszystkie wymienione czyny, aby podlegać odpowiedzialności karnej. Tego typu rozwiązania pojawiają się również w innych miejscach Kodeksu karnego, w szczególności w wypadku konstrukcji definicji legalnych (np. art. 115 § 11 k.k., art. 115 § 19 k.k.)[15]. Podobny problem dotyka m.in. art. 60 § 1 k.k., z jego literalnego brzmienia można byłoby bowiem wysnuć wniosek, że przytoczone przesłanki nadzwyczajnego złagodzenia kary powinny być stosowane łącznie.

Odrębny błąd stanowi zamienne stosowanie alternatywy zwykłej oraz alternatywy rozłącznej, co w języku naturalnym jest dopuszczalne („lub” to w języku potocznym synonim „albo”). Takie przykłady odnajdziemy w art. 41 § 1 k.k. (można przyjąć, że ktoś mógłby nadużyć zajmowanego stanowiska i zarazem zagrażać tym istotnym dobrom chronionym prawem, co uzasadnia użycie znaku „lub”), art. 68 § 2 k.k. (literalne rozumienie uniemożliwiałby podjęcie postępowania karnego, jeśli np. skazany uchyla się od dozoru i zarazem nie wykonuje zawartej z pokrzywdzonym ugody), art. 75 § 5 k.k. (sugerowany zapis „instytucji lub organizacji społecznej…”), art. 107 § 1 k.k. czy art. 115 § 14 k.k. (dokumentem mógłby nie być nośnik informacji, z którym związane jest określone prawo, a zarazem nośnik ten stanowi dowód na istnienie określonego stosunku prawnego). Nieścisłość ta występuje również na gruncie Kodeksu cywilnego. Przykładem mogą być art. 52 k.c. (może się zdarzyć, że wyjątki od reguły wynikają zarazem z czynności prawnej jak i z przepisów szczególnych) bądź 74 § 2 k.c. (nie sposób wykluczyć, że w sprawie zaistnieją wszystkie przesłanki wymienione w tym artykule).

Akademickim przykładem „braku logiki” w konstrukcjach kodeksowych stał się art. 244 § 1 Kodeksu postępowania karnego. Jego zapis mógłby został sprowadzony do postaci funkcji logicznej: p ® q ^ [(r v s) ^ t / u ^ w], będącej funkcją spełnialną. To znaczy, że nawet przy zaistnieniu uzasadnionego przypuszczenia popełnienia przestępstwa i obawy ucieczki osoby, nie mogłaby ona zostać zatrzymana, gdyby jednocześnie nie można byłoby ustalić jej tożsamości, a nie zachodziłyby przesłanki do przeprowadzenia przeciwko niej postępowania w trybie przyśpieszonym[16]. Zważywszy na wymienienie zmiennych funkcji w sposób ciągły, należy przypuszczać, że ustawodawca użył funktorów „bądź” i „albo” w znaczeniu alternatywy zwykłej.

Ad 3) Trzecia, zbiorcza kategoria, wymaga gruntowniejszej analizy. Jedną z grup przepisów są te, w których ustawodawca operuje spójnikami „nieklasycznymi”, w tym: „a nawet” (art. 22 § 2 k.k., art. 142 § 1 k.c.). Mając na względzie, że m.in. sąd nie może zarazem nadzwyczajnie złagodzić kary jak i odstąpić od jej wymierzenia należało by stwierdzić, że prezentowany funktor przyjmuje postać ekskluzji. Problematyczny jest również spójnik „zaś”, obecny w art. 41b § 9 k.k., który mógłby zostać potraktowany jako funktor koniunkcji. Podobnie rzecz ma się ze spójnikiem „o ile” obecnym w art. 50 k.k. czy art. 53 § 1 k.c. Tymczasem spójniki „chociażby” (art. 45 § 1 k.k., art. 84 § 1 k.c.), „w szczególności” (art. 68 § 3 k.k., art. 48 k.c.), „chyba, że” (art. 14 § 2 k.c.) w ogóle mogłyby wymykać się wymienionej wcześniej grupie ośmiu, najczęściej stosowanych funktorów prawdziwościowych.

Dłuższego zastanowienia wymagają także te przepisy, w których prawodawca sięga po funktory równoważności, binegacji lub dysjunkcji. Nie są to częste przypadki, dlatego zasługują na szczególną uwagę jak np. w art. 93 k.k. Mogło by się wydawać, że w tym przypadku prawodawca chciał podkreślić wyjątkowość zastosowania środków zapobiegawczych, twierdząc, iż tylko i wyłącznie w warunkach opisanych w przepisie można z nich skorzystać. Oprócz tego, funktor ekwiwokacji występuje w tym akcie normatywnym tylko w art. 16 § 1 i 2 k.k., art. 58 § 1 k.k. oraz 213 § 2 in fine k.k. Czy są to przepisy o jakimś szczególnym znaczeniu? Może jednak ustawodawca zdecydował się na użycie sformułowania „tylko wtedy” w formie ozdobnika. Podobnie rzecz ma się z art. 73 § 1 k.c., dotyczącym formy pisemnej ad solemnitatem (doniosła kwestia), ale już w ramach art. 106 k.c., opisującego instytucję substytucji? W tym drugim wypadku również trudno powiedzieć, czy artykuł ten przewyższa swoją wartością „ościenne” regulacje.

W  Kodeksie cywilnym ustawodawca sięga kilkukrotnie po funktor binegacji, wyrażający się w zapisie „ani” (vide art. 57 § 1 k.c., art. 74 § 1 k.c., art. 1097 § 4 k.c.). Jako przeciwieństwo koniunkcji może być ona wyrażona na kilka sposób, w tym jako zanegowana alternatywa zwykła. Jej obecność należało by traktować jako wyraźny ukłon w stronę artyzmu językowego. Rzadziej, funktor ten odnaleźć można także w treści Kodeksu karnego (art. 33 § 3, art. 80 § 1 k.k., art. 111 § 3 k.k. i art. 323 § 2 pkt 2 k.k.), gdzie również figuruje on jako synonim „i nie”.

Warto zauważyć, że w tekście aktualnie obowiązującego Kodeksu karnego znajdziemy jedynie dwa zdania utworzone za pomocą funktora dysjunkcji (art. 121 § 1 k.k. i art. 300 § 2 k.k.). Z racji tego, iż spójnik ten pozwala na dopuszczenie do zbioru przesłanek także nieobjętych treścią wyrażenia, jego obecność w systemie prawa karnego jest niepożądana. Można by rzec, iż brak sięgania przez prawodawcę po rzeczony funktor uzupełnia na płaszczyźnie semantycznej obowiązywanie zasad zakazu analogii oraz nullum crimen sine lege. Częściej funktor ten występuje w tekście Kodeksu cywilnego np. w art. 79 k.c., 233 k.c., 285 § 1 k.c. itd.

Niekiedy do odpowiedzi na pytanie, czy dany funktor został w zdaniu użyty w sposób prawidłowy, niezbędne jest sięgnięcie do funkcji przepisu lub ratio legis. Taką formułę przyjmuje m.in. art. 73 § 1 k.k. Biorąc pod uwagę użycia funktora „albo”, należałoby zastanowić się, czy Sąd, wymierzając środek na tej podstawie, mógłby zastosować jednocześnie dozór kuratora i osoby godnej zaufania, a nie mógłby dozoru osoby godnej zaufania i zarazem organizacji społecznej? Odpowiedź na to pytanie pozostawię Szanownemu Czytelnikowi!

Zamiast podsumowania – de lege… ale które?     

Bez względu na to, czy postulaty forsowane przez nurt nonkognitywizmu są uzasadnione czy nie,  prawodawca powinien przestrzegać zasad prawidłowego użycia funktorów w konstrukcji wyrażeń języka prawa. Jest to o tyle istotne, jeśli w doktrynie prawa wyrosła koncepcja wykładni logicznej – przyjęta przez prawników: milcząco czy przez aklamację. Tym samym mamy do wyboru co najmniej dwa rozwiązania, w tym przeprowadzenie gruntownej nowelizacji, najpewniej wszystkich aktów normatywnych, co materializowałoby poglądy Woltera, dotyczące spalenia starych praw. W innym wypadku pozostaje nam dzielne znoszenie istniejącej niekonsekwencji – jej racjonalizacja bądź wyparcie jako trywialnej. Do tej pory świetnie radziliśmy sobie z zarysowanym w artykule paradoksem. Jak i z wieloma innymi w naszym życiu…

Artykuł pierwotnie zamieszczony został w periodyku
Młoda Palestra No 5 1-3/2014 str. 31 – 38
[w:] https://issuu.com/mloda-palestra/docs/mp5


[1] Vide m.in. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 marca 2001 r., sygn. K 24 / 00 

[2] Warto zauważyć, że znacząca liczba przepisów prawa oparta jest na funktorze implikacji (p ® q) lub może zostać sprowadzona do tej postaci. Stosowanie równoważności należy do rzadkości.

[3] Vide Filip Gołba, Paulina Piękoś, Piotr Turkowski, Logika dla prawników, Warszawa 2012,  p. 34.

[4] Vide Andrzej Malinowski (red.), Logika dla prawników, Warszawa 2005, p. 32 i p. 254, jak również Marek Lechniak, Elementy logiki dla prawników, Lublin 2006, p. 42; również Józef Bremer, Wprowadzenie do logiki. Myśl filozoficzna, Kraków 2006, p. 72,  a przeciwnie  Edward Nieznański, Logika, Warszawa 2006, p. 81 – 84.

[5] Dla dociekliwszych osób mogę zaproponować teorię, iż wyrażenia zawarte w treści aktów normatywnych obarczone są funktorami nieprawdziwościowymi: wyrażonymi wprost (np. „zakazuje się”, „musi”, „powinien”) bądź domyślnymi (co można nazwać funktorem entymematycznym). Normy zawarte w przepisach prawa sprowadzają się więc (w dużym uproszczeniu) do stwierdzenia „musi być także, że p”. Analiza logiczna zdania, przez pryzmat prawidłowego zastosowania funktorów prawdziwościowych skupiać się zatem koncentrować na analizie samego zdania „p”, a w szczególności do trafnie użytych w tym zdaniu spójników. Płaszczyzna oceny treści wyznaczonej przez funktor „musi być tak, że” należy już do materii aksjologii bądź deontologii, czy też teorii podstaw obowiązywania prawa. 

[6] Vide Grzegorz Maroń, Wstęp do prawoznawstwa, Rzeszów 2011, p. 157 czy Zbigniew Salamonowicz, Wstęp do prawoznawstwa, Szczytno 2010, p. 190.

[7] Vide Grzegorz Leopold Seidler, Henryk Groszyk, Antoni Pieniążek, Wprowadzenie do nauki o państwie i prawie, Lublin 2010, p. 189 – 190 czy Maria Borucka-Arctowa, Jan Woleński, Wstęp do prawoznawstwa, Kraków 1997, p. 94 – 100.

[8] Maria Borucka-Arctowa.., op. cit., p. 97.

[9] Tatiana Chauvin, Tomasz Stawecki, Piotr Winczorek, Wstęp do prawoznawstwa, Warszawa 2011, p. 235 – 236

[10] Poruszone zagadnienie również składnia do gruntownej analizy, zważywszy na obowiązywanie rozlicznych wytycznych w procedurze stanowienia prawa. Wytyczne te hołdują konstytucyjnej zasadzie demokratycznego państwa prawa, ze szczególną rolą podzasady przyzwoitej legislacji.     

[11] Zważywszy na ograniczoną objętość artykułu badaniu poddano jedynie wybrane przepisy aktów normatywnych. Jako reprezentacyjne przyjęto art. 1-126b Kodeksu karnego oraz art. 1-154 Kodeksu cywilnego. W tekście znalazły się jednak odwołania do innych przepisów spoza tego obrębu, a także do art. 244 § 1 Kodeksu postępowania karnego. Zważywszy na fakt, iż przedmiotowy artykuł ma jedynie na celu zarysowanie problematyki wykładni logicznej, celowy dobór próby w obrębie analizowanych przepisów może zostać na tym etapie usprawiedliwiony.         

[12] Na tym etapie trudno zakładać, czy podział ten ma charakter logiczny, tj. spełnia warunki zupełności, wyłączności oraz jednej płaszczyzny podziału. Trzecia wymieniona kategoria, pod pewnymi warunkami mogłaby zostać uznana jako podkategoria pierwszej. Ta autorska propozycja wymaga zatem uregulowania!

[13] Ustawa z dnia 9 maja 2008 r. (Dz.U. Nr 122 poz. 782).

[14] Począwszy od 2007 r. liczba ta w skali kraju (skazani w Sądach Rejonowych) wynosiła: w 2007 r. – 4186, w 2008 r. – 4080, w 2009 r. –  – 4089 w 2010 r. – 4053, w 2011 – r. 4068 [w:] http://bip.ms.gov.pl/pl/dzialalnosc/statystyki/

[15] Zważywszy na sposób konstrukcji definicji legalnych, użycie funktora koniunkcji może zostać usprawiedliwione.   

[16] Według przyjętych przesłanek: 1  ® 1 ^ [1 ^ 0 / 1 ^ 0], co daje: 1 ® 1 ^ 1/1, czyli 1 ® 1 ^ 0, więc 1 ® 0, tj. 0